GMINA KSIĄŻ WIELKI

            O tym, że łatwo pogubić się w rachunkach, każdy wie najlepiej z własnego doświadczenia. To samo dotyczy gospodarki finansowej gminy: najpierw pieniędzy w budżecie brakowało, bo Warszawa obcięła nam subwencję, a teraz już ani na oświatę, ani na inwestycje, nie brakuje. Czy to zasługa podwyższonej stawki podatku rolnego, czy może ograniczenia liczby zwolnień podatkowych? O wyjaśnienie tych wszystkich niejasności poprosiliśmy wójta, Marka Szopę.

 

 

            - Subwencja, czyli dotacja państwowa dla naszej gminy z Warszawy, będzie w roku 2014 niższa aż o 650 tys. zł, gdyż tak wynika z algorytmu na jej obliczanie dla poszczególnych samorządów. Wpływ na pomniejszenie tej dotacji mają głównie dwa czynniki: wysokość podatków zaniechanych oraz wysokość podatków umorzonych – wyjaśnia wójt Marek Szopa.

            Jak informuje, umorzenia zaległych podatków występują sporadycznie, bo jedynie w wyjątkowych przypadkach. Ponadto są niewielkie i na dodatek z roku na rok maleją. Dla przykładu, w roku 2011 wójt umorzył zaległości podatkowe na łączną kwotę 38 tys. zł, w roku 2012 – na 27 tys. zł, a w roku 2013 – na 15 tys. zł.

            Zupełnie inaczej wygląda sprawa wysokości stawek podatkowych (rolnego, od nieruchomości i transportowego), jakie corocznie ustala rada gminy. Minister finansów nie określa tu stawki minimalnej, a jedynie maksymalną. Przyjrzyjmy się wysokości podatku rolnego, który w największym stopniu zasila budżet (podajemy opłatę roczną od hektara ziemi uprawnej). W roku 2011 wynosił on w naszej gminie 75 zł, osiągając 80 proc. stawki maksymalnej (94,10 zł). W roku 2012 wynosił 95 zł, co stanowiło 51 proc. stawki maksymalnej (185,45 zł). W roku 2013 rolnicy płacili po 100 zł, co dawało 53 proc. stawki maksymalnej (189,65 zł). W tym roku podatek rolny radni podwyższyli na 112,50 zł, i stanowi to  65 proc. stawki maksymalnej (173,20 zł).

            Ogólnie, wysokość podatków zaniechanych (tak określa się różnicę pomiędzy ich stawkami maksymalnymi, a tymi, jakie uchwaliła rada gminy) we wszystkich trzech rodzajach (rolnym, od nieruchomości i transportowym) wyniosła w roku 2011 – 684 tys. zł, w roku 2012 – 1.388 tys. zł, a w 2013 – 1.356 tys. zł. Widać zatem, że to nie znikoma kwota umorzonych zaległości podatkowych, a prawie sto razy większa kwota podatków zaniechanych, wpłynęła na ograniczenie subwencji dla Książa Wielkiego przez Warszawę.

            - Przez uchwalanie zaniżonych stawek podatkowych nasza gmina traciła dwukrotnie. Raz, z powodu mniejszych wpływów do budżetu. A dwa, z powodu ograniczenia dotacji rządowych. Dlatego podwyżka podatku rolnego w tym roku była właściwie koniecznością – podkreśla Marek Szopa.

            Skoro dotacja rządowa została tak bardzo ograniczona, skąd się wzięły w tegorocznym budżecie gminy fundusze na inwestycje (nieco ponad trzy mln zł) i rezerwę oświatową (blisko 300 tys. zł)?

            - Rezerwa oświatowa to pieniądze na tzw. wyrównania dla nauczycieli, które musi wypłacić każda gmina. Dokładnie to 274 tys. zł, które będziemy mieli w budżecie, jeśli podatki od mieszkańców wpłyną w stu procentach – wylicza wójt. – Natomiast pieniądze na inwestycje będą pochodziły z dotacji unijnych na oczyszczalnie przydomowe (1,5 mln zł), podatków (0,9 mln zł), sprzedaży mienia (0,4 mln zł) oraz obligacji komunalnych (0,3 mln zł). Za te ostatnie sfinansujemy wspólnie ze starostwem modernizację drogi powiatowej z Cisia do Tochołowa.

            Jeśli mimo tych „Korepetycji z rachunkowości rolnej” są jeszcze wątpliwości lub pytania, prosimy je wpisywać na naszym Forum w temacie „Pytanie do wójta”.

            Red.