GMINA KSIĄŻ WIELKI

Rowy w Cisiej WoliRowy w Cisiej Woli     Z pozoru ta informacja zabrzmi zwyczajnie: oto w Cisiej Woli przystąpiono do udrażniania rowów odwadniających gminną drogę prowadzącą z Cisia, Łazów i Mianocic. Tak się bowiem składa, że w to obniżenie terenu spływają po deszczach prawdziwe potoki zalewające pola, zabudowania gospodarcze, domy i zamulające rowy - przez co na asfaltowej szosie często stoją wielkie kałuże uniemożliwiając przejazd. Co w tej informacji jest niezwyczajnego? To mianowicie, że prowadzone w Cisiej Woli roboty ziemne są jak syzyfowe prace, gdyż tylko nasza Gmina wykonuje tam swoje obowiązki, natomiast nie robi tego ani Marszałek Małopolski, ani Rząd Polski.

     Udrożniony rów wzdłuż drogi gminnej dochodzi pod most, za którym zamienia się w zarośnięty i niedrożny rów obecnie bezpański. Kiedyś za jego konserwację na dalszym, prowadzącym przez łąki odcinku, odpowiadały służby nadzorowane przez Marszałka Małopolski. Ale już nie odpowiadają odkąd w Warszawie zapowiedziano powołanie instytucji „Wody Polskie”, mającej w ramach „dobrej zmiany” zarządzać wszystkim co płynie w naszym kraju.

Zarośnięty rów "bezpański"     W konsekwencji bezpański rów zarasta coraz bardziej, co widać na zdjęciu. I jeśli „Wody Polskie” nadal nie powstaną, albo jeśli sprawa odpowiedzialności za odwodnienia nie zostanie wreszcie na szczeblu centralnym uregulowana, rowu na łąkach ciągnących się od Cisiej Woli w stronę trasy E7 i stawów w Częstoszowicach, w ogóle już nie będzie.

Zarośnięty rów "gminny"     A to znaczy, iż woda zgromadzona w przydrożnych rowach wyczyszczonych i pogłębionych przez naszą Gminę, nie będzie miała gdzie odpłynąć i wróci z powrotem. Czyli znowu zatopi pola, zabudowania gospodarcze oraz domy w Cisiej Woli, a wykonane roboty ziemne okażą się być prawdziwie syzyfową pracą.

Red.

 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem